Rozdział 1.
Kim jestem?
Urodziłem się 27 maja 1966 r. w Warszawie.
W stolicy przeżyłem dzieciństwo i czas nauki szkolnej,
czyli pierwsze 24 lata życia.

Z okien pokoju widziałem
zrujnowany w czasie Powstania Warszawskiego kościół parafialny
z wielkim białym napisem na frontowej ścianie: „JAM JEST”...”

Mimo że pochodziliśmy z różnych środowisk,
mieliśmy bardzo zróżnicowane zdolności i przeróżne wady,
mimo że dzieliliśmy się na grupki i członkowie jednych mogli bardzo rzadko lub wcale
nie rozmawiać z członkami innych,
jednak odczuwaliśmy wobec siebie szacunek,
a w potrzebie mogliśmy liczyć na wzajemną pomoc.
Nie uczestniczyliśmy w „wyścigu szczurów”
i nie wyrażaliśmy pogardy dla innych.
Gdy przychodziło co do czego, byliśmy solidarni.

Rodzice bardzo ciężko i długo pracowali.
W dni powszednie ojciec zwykle nie bywał w domu:
po całodziennym trudzie w fabryce popołudniami i w soboty
z niespełna hektara ziemi próbował wycisnąć dodatkowe przychody
i zapewnić nam lepsze życie.
Matka pracowała na etacie w biurze,
a ponadto na jej głowie pozostawał dom i wychowanie dzieci.
Rodzice wszystko, co zdobyli, zawdzięczali ciężkiej,
uczciwej pracy.
Tej pracy nauczyli także i mnie, i moje rodzeństwo.
Oparciem zawsze i we wszystkim była wiara w Boga.

Z faktu bycia ministrantem płynęło samo dobro:
kontakt z kulturą i prawdą, budowanie własnej wiary i przekonań,
obcowanie z Bogiem i ludźmi w różnych wymiarach,
zakorzenianie w sobie obowiązkowości i poświęcenia
oraz odnajdywanie równowagi dla nachalności,
pustki i prymitywizmu otaczającej rzeczywistości.
Ministrantem pozostaje się do końca życia,
bo ministrant zawsze gotów jest stanąć do służby przy ołtarzu.

Kim jestem?
Myślę, że cząstką tych, których spotkałem na drodze swojego życia,
których spotkałem i nie musiałem omijać.