Rozdział 12.
„Sprawa Olewnika to drobnostka w porównaniu z tym,
co wydarzyło się Teresinie”
Budowa szkoły podstawowej w Teresinie
to sztandarowa inwestycja mojego poprzednika,
wójta Marka Olechowskiego.
(...)
To miał być pomnik wielkości jej twórców
i podwalina ich samorządowego dobrobytu.
Kiedy człowiek
posiadając władzę i realizuje taką inwestycję,
rosną mu skrzydła,
wszelkie przeciwności maleją do rangi nic nieznaczących epizodów,
zdolność do samokrytyki idzie w zapomnienie
i czasami zdarza się,
że dzieło po prostu przerasta mistrza.
Tak było także w tym przypadku.

Odniosłem wrażenie,
że grając w tym teatrze,
każdy dobrze wiedział, o co chodzi.
„Najlepsze” oferty wskazywali bliscy,
zaufani i oddani ludzie wójta,
a reszta miała je tylko przyklepać.
To gwarantowało przynależność do kręgu władzy,
zapewniało udział w profitach
lub
wynikało po prostu ze strachu
np. przed utratą pracy
lub wypadnięciem z łask wójta.

Poza tym w marcu 2004 r.
było już wiadomo,
że sprawy gminy idą w dobrym kierunku,
że urząd funkcjonuje sprawnie i skutecznie,
że opanowana została zapaść z okresu przejęcia władzy,
że budżet gminy rośnie,
że za chwilę gmina pozyska miliony dotacji
na budowę hali sportowej,
że obecni włodarze nie popełniają błędów;
wiadomo było,
że pomimo zaciekłych działań opozycji,
czwarta kadencja samorządu zakończy się w Teresinie sukcesem.
W takiej sytuacji
powrót „do żłobu” poprzez demokratyczne wybory
mógł okazać się niemożliwy.