Rozdział 13.
„Bo sfora psów mnie opada,
osacza mnie zgraja złoczyńców”
Taką samą rolę
miała odegrać sprawa Haliny Zielskiej,
radnej samorządu gminy Teresin czwartej kadencji,
pełnomocnika komitetu wyborczego Praca i Uczciwość
w wyborach 2002 r.,
która wraz z Tadeuszem Olechowskim i trójką innych radnych
opuściła szeregi naszego klubu w roku 2003.

W walce o fotel wójta
w wyborach uzupełniających przewidzianych na styczeń 2005 r.
nie liczyły się argumenty merytoryczne,
dobro gminy,
prawda,
a nawet pozorny sens przekazu.
Docierały do mnie niestworzone historie o tym,
jak rzekomo nadużywam alkoholu,
rozprowadzam narkotyki,
biję żonę,
biorę łapówki,
kradnę albo że zbankrutowałem.
Ponieważ trudno było zarzucić mi cokolwiek
odnośnie do działań na niwie samorządowej,
rozpowszechniano bzdury,
które dyskredytowały mnie w życiu prywatnym.
Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.
Łk 21,12-19

Zdecydowałem się na to w przekonaniu,
że wszystko nie może zakończyć się w ten sposób,
że nie można ustawać w staraniach o ukazanie prawdy.
Wierzyłem i nadal wierzę,
że tylko prawda o nas samych
i naszej historii może wyzwolić w ludziach zaangażowanie,
stworzyć pozytywne i trwałe więzi,
może stać się podstawą do uczciwego rozwoju,
który nikogo nie będzie wykluczał i spychał na margines,
który zapobiegnie,
by jedni żyli kosztem innych,
a dobro publiczne było zawłaszczane
i służyło do budowania prywatnych fortun.
Tylko wtedy
prawo i sprawiedliwość,
praca i uczciwość
staną się wewnętrznym bodźcem
kierującym zarządzającymi tym dobrem.

Oczywiście poznaliśmy się,
podeszliśmy do siebie,
przywitaliśmy się
i wtedy usłyszałem od tego pana następujące słowa,
które cedził przyciszonym głosem przez zaciśnięte zęby
(cytuję z pamięci):
„Panie Szymonie,
pan wyrządził mi wielką krzywdę.
Ja przez pana straciłem cztery miliony(?) dolarów.
Za coś takiego
każdego można wsadzić do więzienia
i pozbawić go majątku.
Ale cóż,
pan ma dzieci,
ja mam dzieci,
więc nie będę panu robił krzywdy”.