Rozdział 14.
Bicie głową w mur
Wszyscy radni klubu wraz ze mną uważali,
że nadużycia Marka Olechowskiego i „spółki”
są tu ewidentne,
finansowy wymiar szkody,
jaką poniosła gmina,
olbrzymi,
a społeczno-moralny charakter tej sprawy
lokuje ówczesne działania w gminie
w obszarze patologicznym.

Dlaczego wykształcony prokurator
nie powie po prostu zwykłym ludziom,
takim jak my:
„Proszę pana,
myli się pan dlatego i dlatego”?
Dlaczego nie rzuci się nam prosto w twarz
tych opinii biegłych
i nie wykpi się naszych zarzutów
oraz opinii prawnej naszej pani mecenas?
Dlaczego przez pięć lat
angażuje się wymiar sprawiedliwości,
dziesiątki ludzi,
prokuratorów,
policję,
urzędników,
posłów,
ministrów,
biegłych (że o nas już nie wspomnę),
zapisuje się sterty papieru,
wydaje olbrzymie pieniądze
i… nadal stoi w miejscu?
Dlaczego postępuje się tak w sprawie,
w której ponoć nic się nie wydarzyło?
Dlaczego ta sprawa nie trafia do sądu?