
Przez dwa lata pełniłem funkcję wójta, a przez blisko dziesięć intensywnie uczestniczyłem w samorządowym życiu gminy Teresin. W tym czasie osobiście zetknąłem się z podstawowymi problemami życia publicznego na tym stopniu organizacji społecznej, mogłem także korzystać z doświadczeń innych. Obserwowałem, jak to wygląda w różnych samorządach, jak powstają wzajemne zależności, co nadaje ton pracy instytucji publicznych, jak tworzy się i jak stosuje prawo. Dogłębnie poznałem funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości oraz rozmaitych instytucji państwowych. Doświadczenie zdobywałem osobiście, obcując ze zwykłymi ludźmi, także moimi wyborcami, z przedstawicielami samorządów, prokuratorami, sędziami, posłami, ministrami. Ogólne wnioski płynące z tych doświadczeń nie tworzą sielankowego obrazu.
Samorząd to złożony mechanizm, którego prawidłowe funkcjonowanie wiąże się z wielkim trudem i mozolną pracą ludzi. Wynika to z dwóch podstawowych przesłanek: przez samorząd przepływają olbrzymie pieniądze, które służyć mają zaspokajaniu olbrzymich potrzeb; ta mieszanina wielkich pieniędzy i dotkliwych niedostatków musi rodzić niezliczone napięcia, pokusy, konflikty interesów, ale też najrozmaitsze koncepcje i pomysły na rozstrzygnięcie tworzących się problemów. Żeby sprostać tym zadaniom i skutecznie rozwiązywać węzły gordyjskie, potrzebne są najprostsze środki: prawda i jawność, które gwarantują uczciwość działań, oraz wiedza i wytężona praca, które zapewniają skuteczność poczynań. Tylko tyle i aż tyle. Niczego więcej nie potrzeba i może dlatego sprawia to tyle trudności nam, którzy żyjemy w świecie cierpiącym na deficyt prawdy i uczciwości, pomiędzy ludźmi leniwymi, niedouczonymi. Gdy więc trafią oni do samorządu, muszą czynić spustoszenie, ponieważ nie są wyposażeni w elementarne cechy, niezbędne w służbie dla innych.
Jestem przekonany, że poprzez przykład Teresina odsłaniam prawdę o życiu samorządowym wielu, jeśli nie większości, gmin, miast czy powiatów. Rozmiary, jakich patologia chciwości i kłamstwa nabrała w tym miejscu, oraz doświadczenia tych, którzy stawili opór, pokazują, że problem wykracza daleko poza lokalną społeczność, uderza w podstawy państwa oraz ukazuje braki i nieskuteczność narzędzi, w jakie nasze państwo jest wyposażone, odsłania realne zagrożenia polegające na zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez jednych kosztem drugich, na tworzeniu się lokalnych sitw i zorganizowanych grup, gdzie siła argumentów zastępowana jest argumentem siły wspartym pieniędzmi, kłamstwem i strachem.
Nie wiem, jaki będzie finał opisanych tu wydarzeń ani kiedy on nastąpi. Może opiszę to w następnej książce. Jednak to, co dotychczas przeżyłem, niech posłuży nie tylko gminie Teresin, ale także wszystkim, którzy napotykają podobne problemy. Niech niesie nadzieję w beznadziejnych sprawach dotyczących życia samorządu i nie tylko.
Czyniłem, co mogłem. W dobrych zawodach wystąpiłem i wiary dochowałem.
Teresin
10 grudnia 2009 r., godz.19.01