Rozdział 6.
„Skąd mi się wzięła ta śmiałość,
aby obstawać przy tym, że mam być wójtem?”
Nie można wygrać wyborów ze słabym kandydatem na wójta,
ale i trudno zostać wójtem
bez kandydatów na radnych,
którzy cieszą się uznaniem mieszkańców,
swoich sąsiadów.
Jednak to kandydat na wójta bierze na siebie główny ciężar kampanii,
nadaje jej ton,
autoryzuje program,
wyróżnia pewne działania,
zadaje ciosy przeciwnikom
i przyjmuje na siebie ich ataki.
Przede wszystkim on musi pasować do specyfiki
miejsca i czasu wyborów,
do rzeczywistości,
w jakiej funkcjonuje samorząd.
Ja sam do końca nie wiem,
skąd mi się wzięła ta śmiałość,
aby obstawać przy tym,
że mam być wójtem.
Ale com się chciał cofnąć,
to mnie coś jakby za kark brało,
jakby mówiło,
żeby na wszelkie niepewności oczy zamknąć i nie rezygnować z tego,
co czyniłem.
I mam takie przekonanie,
że także Państwa coś dręczy,
z czym trudno żyć,
i co nam wszystkim nie wyjdzie na dobre,
jeśli tych wyborów po prostu nie wygramy.

Tu po raz pierwszy
publicznie wyraziłem naszą wdzięczność i nadzieję
jako przedstawiciel mieszkańców tej ziemi.
Jak powiedział mi później Tadeusz Olechowski:
„Mirek Parol miał łzy w oczach”.
Czułem,
że wszyscy tam zgromadzeni mieliśmy łzy w oczach.
Świętowaliśmy naszą niepodległość,
świętowaliśmy zwycięstwo wolności i prawdy.