Rozdział 8.
Nowa rzeczywistość
To, co miało nastąpić,
traktowałem jako wyzwanie i szansę
na zdobycie nowych doświadczeń,
które przygotują mnie do kolejnych życiowych prób.
Nigdy nie rzucałem się na życie.
Zawsze brałem je takim, jakie do mnie przychodziło.
Choć dominowały wielkie podniecenie
i nadzieje związane z nową rzeczywistością,
jednak gdzieś tam z tyłu dochodził także
wewnętrzny głos,
że jestem tylko narzędziem i straceńcem w tej grze.
Wszak dobitnie świadczyły o tym niezliczone historie ludzi,
którzy przede mną uczestniczyli w różnorakich przełomach.

Na pierwszy rzut oka nie było kim,
a na pewno czym zarządzać.
Po bliższym przyjrzeniu się i głębszej analizie
sprawy wyglądały jeszcze gorzej:
z jednej strony
zapaść finansowa,
przejawiająca się niewielkim budżetem,
długami i niepopłaconymi fakturami;
z drugiej
– rozpasani, niekompetentni, dbający o własne interesy,
aroganccy urzędnicy,
odpowiadający za zarządzanie i nadzór,
oraz masa zastraszonych pracowników szeregowych,
„bijących pokłony” za to tylko,
że mogą w urzędzie pracować.

Moje odnalezienie się w nowej rzeczywistości
i uporządkowanie spraw gminy
możliwe było dzięki dwóm kobietom.
Jedna z nich to wieloletni sekretarz gminy,
wspomniana już pani Anna Rybak,
która wdrożyła mnie w najistotniejsze tajniki funkcjonowania urzędu;
druga „żelazna dama” to pani Beata Piekutowska,
którą powołałem na swojego zastępcę.